Znakiem rozpoznawczym kończącego się karnawału są faworki czy też chruściki. Robiły je nasze mamy i babcie, więc my także nie wyobrażamy sobie bez nich Tłustego Czwartku.

Oto przepis na faworki wprost z zeszytu kucharskiego mojej babci. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Chruściki są bardzo chrupiące, nie nasiąkają tłuszczem i wyglądają obłędnie. Wbrew pozorom robi się je bardzo prosto.

Faworki – przepis

Składniki:

450 g mąki pszennej
8 żółtek
3 łyżki spirytusu lub wódki
3 czubate łyżki gęstej kwaśnej śmietany 18%
3 łyżki wody
1 łyżka roztopionego masła
tłuszcz do głębokiego smażenia (olej lub polecany przez babcię smalec)
cukier puder
sól

Wykonanie:

Mąkę przesiać, dodać szczyptę soli, roztopione masło, śmietanę i żółtka oraz wódkę lub spirytus (alkohol sprawia, że faworki nie „piją” tłuszczu). Ze składników porządnie wyrobić elastyczne i sprężyste ciasto. Ciasto powinno być dość miękkie i dać się łatwo wałkować. Uformować kulę, poobijać ją pięścią lub wałkiem i włożyć do lodówki na około godzinę. Obijanie wałkiem sprawi, że chruściki będą napowietrzone, chrupkie i będą miały apetyczne „bąbelki”.

W dużym garnku rozgrzać tłuszcz – zdaniem babci najlepszy jest smalec, podczas smażenia nie pachnie ładnie ale sprawia, że faworki są idealnie usmażone i podkreśla ich smak.

Po wyjęciu z lodówki ciasto cieniutko rozwałkować i wykrawać przy pomocy radełka prostokątne paski. W każdym pasku zrobić podłużne nacięcie i przewlec ciasto przez powstały otwór.

Gdy tłuszcz będzie gorący wrzucać po kilka faworków i smażyć na złoty kolor.

Każdego faworka odsączyć na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu. Pozostawić do przestygnięcia. Na koniec posypać cukrem pudrem.

Smacznego.