W tym roku Tłusty Czwartek wypada 12 lutego. Dzień ten rozpoczyna ostatni tydzień karnawału.

Staropolskie przysłowie mówi: „Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”. Według przesądów, jeśli ktoś w Tłusty Czwartek nie zje ani jednego pączka – w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.

Wedle tradycji, której geneza sięga aż starożytności jest to dzień w którym nakazane było ucztowanie i jedzenie tłustych potraw – wtym pączków z ciasta chlebowego nadziewanego słoniną, boczkiem i mięsem.

Około XVI wieku w Polsce pojawił się zwyczaj jedzenia pączków w wersji znanej nam do dziś, czyli słodkiej. Wyglądały one jednak nieco inaczej niż obecnie – w środku miały ukryty mały orzeszek lub migdał. Ten, kto trafił na taki szczęśliwy pączek, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem.

Dziś w tym dniu na stołach królują najczęściej pączki z konfiturą z róży, faworki, gniazdka parzone czyli pączki hiszpańskie czy oponki. Z każdym rokiem pojawiają się kolejne wariacje na temat tłustych przysmaków – tj. pączki tureckie, smażone róże itp.

U mnie na stole obowiązkowa pozycja to faworki – delikatne i chrupiące, a także oponki i gniazdka. A z białek które zostaną z tych karnawałowych wypieków oczywiście polecam zrobić tort bezowy.